bariera językowa

Niektórzy z nas po prostu to potrafią. Pojawiają się w towarzystwie – czy to w pracy, na studiach, na egzaminie czy też na rozmowie kwalifikacyjnej – i od razu zaczynają błyszczeć. Uwielbiają kontakt z ludźmi, w każdym temacie czują się jak ryba w wodzie i po prostu płyną. Ich zdolności komunikacyjne są na tyle rozwinięte, że nie ma dla nich znaczenia, w jakim języku prowadzą rozmowę. Bariery dla nich nie istnieją. Język jest dla nich formą zabawy, narzędziem do osiągnięcia celu. Ja nie należę do takich osób. A Ty?

Nie pomylę się chyba, jeśli powiem, że dla wielu z Was język nie jest źródłem frajdy, a utrapienia. Że wywołuje stres, frustrację, a często nawet spędza sen z powiek. Wiem o tym doskonale, ponieważ sama przez wiele lat borykałam się z blokadą językową. I chociaż nadal nie jestem typem, który bryluje w towarzystwie, komunikacja w języku obcym nie sprawia mi już problemów.

Jak to zrobić? Jak pokonać barierę i zacząć z lekkością wykorzystywać swój potencjał językowy? I skąd w ogóle biorą się nasze problemy z mówieniem w innym języku?

Blokada językowa to problem, z którym boryka się wielu z nas. I jeśli czytasz ten artykuł to bardzo prawdopodobne, że sam przynajmniej raz doświadczyłeś tej niekomfortowej sytuacji, kiedy zwyczajnie zapominasz języka w gębie, zaczynasz nieporadnie gestykulować albo stoisz jak przysłowiowy słup soli. Skąd to się bierze?

Źródła blokady językowej

Źródła blokady finansowej

Często słyszę od moich znajomych czy osób, z którymi współpracuję i porozumiewam się w języku obcym, że właściwie to one wszystko świetnie rozumieją. Nie muszę im niczego tłumaczyć, są w stanie przeczytać też informacje w innym języku czy napisać mail. Ale kiedy przychodzi do rozmowy, nabierają wody w usta. Dlaczego tak jest?

Warto poświęcić chwilę, a nawet więcej czasu, na przeanalizowanie powodu, z jakiego – czy też przez który – boisz się mówić.

Blokada może pojawić się nagle. Bo ktoś powiedział Ci coś nieprzyjemnego, skomentował Twój akcent, wyśmiał lub wytknął błędy. Może też nawarstwiać się przez lata za sprawą złego nauczyciela lub zbyt wymagającego rodzica.

Czy wiesz, że taka luźno rzucona uwaga czy złośliwość mogą sprawić, że zblokujesz się na kilka, a nawet kilkanaście lat? Znam takie przypadki. A być może to właśnie Ty sam postawiłeś przed sobą zbyt wysoką poprzeczkę i rzuciłeś sobie kłody pod nogi niejako na własne życzenie? Uwierz mi, przesadny perfekcjonizm może wyrządzić taką samą krzywdę, jak nawet najbardziej niewybredny komentarz. Znam to z własnego doświadczenia.

Moje case study

moje case study

Opowiem Ci, jak to było w moim przypadku. Przygotowując się do tego odcinka pozwoliłam sobie na małą podróż w czasie i wygrzebałam z pamięci dwa wydarzenia, które na pewnych etapach mojego życia wywarły znaczący wpływ na mój stosunek do języka.

Pierwsze miało miejsce w liceum. Odkąd zdecydowałam się na moją przygodę z rosyjskim, poświęciłam się temu językowi w stu procentach. Oprócz lekcji w szkole od razu zapisałam się na zajęcia prywatne. Długie godziny spędzałam na nauce alfabetu, gramatyki, ortografii, słownictwa. Byłam w tym dobra i robiłam to z pasją. Pierwszy etap olimpiady napisałam na 92%.

Aż któregoś dnia, przed częścią ustną tejże olimpiady, koleżanka powtórzyła mi swoją rozmowę z nauczycielką. Pani profesor stwierdziła wtedy, że mój akcent pozostawia wiele do życzenia. Krótko mówiąc, że nie brzmię po rosyjsku. Auć. Tak, to bolało. I wiesz co? Przez cały egzamin ustny nie potrafiłam w ogóle skupić się na tym, co mówię, bo w głowie kołatały mi się słowa: “To nie brzmi jak rosyjski“. I odpadłam.

Drugi raz dałam się podejść w ten sposób już na studiach, podczas słynnych ćwiczeń z fonetyki i fonologii. Były to jedne z tych zajęć, od których zależało zaliczenie całego semestru. A ja nie umiałam nauczyć się rosyjskiego “l”. Tym razem wykładowca był mniej uszczypliwy:

“Niech się Pani nie martwi, Pani Agnieszko! Jeśli się Pani tego nie nauczy, to po prostu nie zaliczy Pani pierwszego roku”.

Miło, prawda? Tylko, że tym razem odezwała się nie tylko moja urażona duma, ale też ambicja. I nikt chyba nie wie, ile wysiłku kosztowało mnie nauczenie się tego koszmarnego “l”. Ćwiczyłam do lustra, w autobusie, wędrując w tę i z powrotem od wrocławskiego Rynku do Krzyków, na których mieszkałam. Ale nauczyłam się. I już nigdy więcej nie usłyszałam, że wymawiam coś źle.

Od tej pory przyjmowałam taką strategię za każdym razem, gdy ktoś w jakikolwiek sposób odwołał się do mojej wiedzy czy umiejętności. A nawet, jeśli tego nie zrobił. Dlaczego? Ponieważ strach przed krytyką, przed tym, że ktoś pomyśli, że czegoś nie umiem był większy ode mnie. I to właśnie ten strach paraliżował mnie przez wiele lat.

Aż trafiłam do pracy, w której po prostu nie było na ten strach ani czasu, ani miejsca.

Sposoby na pokonanie blokady językowej

Chociaż źródeł blokady językowej może być wiele, to wszystkie zaczynają się i kończą w tym samym miejscu – w naszej głowie. I to nad nią trzeba popracować. Jak to zrobić? Przede wszystkim:

  1. Zweryfikuj swoje oczekiwania. Często stawiamy sobie zbyt wysokie wymagania lub oczekujemy efektów w zbyt krótkim czasie. Każdy język jest inny, każdy też uczy się we własnym tempie. Dlatego warto stawiać sobie realne cele i skoncentrować się na tym, co jest Ci naprawdę potrzebne. Przykład? Nie musisz cytować Szekspira w oryginale, żeby kupić bilet na lotnisko. I to wiąże się z drugą wskazówką:
  2. Sprawdź, czego oczekuje od Ciebie środowisko językowe, w którym się znajdujesz – miejsce pracy, branża, w której chcesz działać. Bo często jest to poziom komunikacyjny, czyli musisz umieć się dogadać. Nikt na dzień dobry nie położy przed Tobą kartki z pięćdziesięcioma pojęciami z zakresu przemysłu stoczniowego. Ale bardzo prawdopodobne, że da Ci telefon i poprosi, żebyś wyciągnął od klienta jakąś informację. Albo opowiedział o ostatnich wakacjach, na których byłeś. To chyba nie brzmi tak przerażająco, prawda?

Kiedy odpowiesz już sobie na te dwa pytania i określisz swoje cele i potrzeby, czas zacząć stopniowo kruszyć ten lodowy mur, który uniemożliwia Ci swobodną komunikację w języku obcym. Oczywiście, metod jest wiele. Chcesz poznać moje? Zapewniam, że każdą z nich przetestowałam na sobie. Zacznijmy z grubej beczki:

  • Nagrywaj się – to tak jak z występem przed kamerą czy mikrofonem – za pierwszym razem zajmie Ci może i ze dwie godziny, ale z dnia na dzień zobaczysz, że mówienie przychodzi Ci coraz łatwiej. Słuchaj uważnie i regularnie sprawdzaj swoje postępy. Efekty usłyszysz już po kilku nagraniach. A jak wrócisz do nich po paru miesiącach… sam będziesz zdumiony.
  • Znajdź sobie partnera do konwersacji. Ja to nazywam wymianą barterową. W idealnym wariancie – niech to będzie osoba, która chce się nauczyć języka polskiego. Wtedy nie będziesz się tak wstydził, że popełniasz błędy. Chociaż umówmy się, wszyscy je popełniamy! Ale poczujesz się pewniej, że masz kompetencje, żeby też kogoś czegoś nauczyć.
  • Oglądaj filmy w oryginale z włączonymi napisami w języku, którego się uczysz. Ćwicz kwestie razem z bohaterami. Możesz zacząć od filmów, które już znasz, wtedy łatwiej będzie Ci zrozumieć sens wypowiedzi. Szybko się przekonasz, że napisy to tylko zbędny dodatek, na który nie zwracasz już uwagi.
  • Czytaj książki w oryginale. Takie, które czytałeś już po polsku. Nie tylko będzie Ci łatwiej, ale szybko stwierdzisz, że w tej wersji są o wiele lepsze.
  • Pozwól sobie na błędy. Poprawiaj się, albo poproś drugą osobę, żeby Cię poprawiała. Naturalnie, nie złośliwie. Tak jak poprawiasz dziecko, które uczy się mówić i przekręca wyrazy. Jeśli nie popełnisz błędu, nie wypowiesz go na głos, być może nigdy się nie dowiesz, że mówisz coś źle. Ucz się na błędach i wyciągaj wnioski, a wszystko będzie w porządku.
  • Wstydzisz się swojego języka? Nie lubisz się słuchać? Gadaj pod prysznicem. Ja nawet śpiewam w trzech językach. Woda zniekształca głos i uwalnia potencjał. Nie bez powodu najlepsze pomysły przychodzą właśnie pod prysznicem. Tak na przykład powstał ten podcast 😉
  • Doceniaj się! To niby takie proste, a mało kto o tym pamięta. Chwal się, gdy tylko udało Ci się coś zapamiętać albo dobrze powtórzyć. Dawaj sobie małe nagrody. Motywuj się, a nie tylko krytykuj. To dodaje skrzydeł.

A jeśli chcesz z kimś pogadać, tak na luzie, bez stresu – napisz do mnie. Chętnie wesprę Cię w pokonywaniu barier. Językowych i nie tylko 🙂

Na dzisiaj to już wszystko, o czym chciałam Ci opowiedzieć. Mam nadzieję, że ten temat Cię zaciekawił. Wypróbuj moje wskazówki, jestem ciekawa, która przypadnie Ci do gustu. Z radością poznam i przetestuję też Twoje metody, więc koniecznie daj mi znać, jak Ty walczysz ze swoją blokadą językową.


podcast agnieszka papaj-żołyńska

Podobał Ci się ten artykuł? Zostaw komentarz albo poleć go osobie, która może skorzystać z zawartych w nim wskazówek.

Jeżeli chcesz posłuchać innych odcinków podcastu “Biznesowe Potyczki Językowe”, zajrzyj do zakładki PODCAST lub zasubskrybuj mój kanał na Spotify.

Zapraszam Cię też na mój FANPAGE.

A jeśli interesuje Cię temat komunikacji językowej, transkrypcji, podcastów, szukasz tłumacza, copywritera albo Wirtualnej Asystentki – skorzystaj z bezpłatnej konsultacji i przekonaj się, w jaki sposób mogę wesprzeć Twój biznes!

5 thoughts on “SKĄD SIĘ BIERZE BLOKADA JĘZYKOWA I JAK Z NIĄ WALCZYĆ?”

  1. Zgadzam się ze wszystkim, co powiedziałaś i dziękuję za cenne wskazówki! U mnie zaczęło się kiedy byłam małą dziewczynką i siostra kazała mi nauczyć się angielskiego. Z racji tego, że nie lubię słuchać innych ludzi, nie lubię jak ktoś naciska i wolę chodzić swoimi ścieżkami postanowiłam, że zamiast angielskiego – nauczę się niemieckiego. Skutek był taki, że żadnego z tych języków nie nauczyłam się porządnie i ocknęłam się dopiero kiedy dorosłam. Co prawda zdałam maturę z angielskiego i to nie najgorzej, ale z powodu uszczypliwych komentarzy niektórych osób mam taką blokadę w mówieniu. Teraz muszę nadrobić ten język , bo bardzo się przydaje, tym bardziej jeśli chce się dużo podróżować po świecie. Bardzo pomaga mi oglądanie seriali po angielsku właśnie z napisami. Czasem powtarzam niektóre wyrazy, które usłyszę, a czasem gadam sama do siebie jak jadę autem. Już po miesiącu słychać różnicę. Nawet samo osłuchanie się dużo daje. Mam wrażenie, że podświadomie zapamiętujemy akcent. Smutne jest tylko to, że kiedy rozmawia się np z rodowitym Anglikiem – nie zwraca uwagi na błędy i cieszy się, że próbujesz rozmawiać w jego języku, a czasem nasi rodacy potrafią nieświadomie coś palnąć, co później tworzy takie blokady, o których mówiłaś. Mój cel na ten rok to nauczyć się dobrze angielskiego i przestać się wstydzić! Dobra robota, pozdrawiam 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *