Bezradnik tłumacza

BEZRADNIK POCZĄTKUJĄCEGO TŁUMACZA, CZYLI DLACZEGO TO SOBIE ROBIĘ

Nie umiem tłumaczyć. Powiem więcej, nawet tego nie lubię. Nie klepię dwudziestu stron dziennie, stukając radośnie w klawisze w rytm ballad Okudżawy. Zanim rozpocznę kolejny rozdział, zdążę upiec dwa ciasta i przeszastać połowę wypłaty na allegro. Odpalam plik z takim entuzjazmem, z jakim wysłuchuję opowieści męża o historii korpusów Green Lanterna. Ale jak już usiądę…